Pielęgnacja twarzy

Kosmetyki z serii Nivea Urban Skin Detox

Idąca z duchem czasu marka Nivea zainspirowała się Trendem Beauty Last Minute, w którym to dla nowoczesnej kobiety liczy się już nie tylko skuteczność działania kosmetyków, ale również szybkość wykonywania zabiegów pielęgnacyjnych. Dlatego całkiem niedawno wypuściła na rynek serie kosmetyków NIVEA URBAN SKIN skierowaną do kobiet mieszkających w mieście. Linia ta ma zapewnić kobietą pomiędzy 20-tym, a 30-tym rokiem życia odpowiednią pielęgnację oczyszczającą. Formuły kosmetyków bazują na ekstrakcie z bio zielonej herbaty oraz kwasie hialuronowym. Jak potwierdziły badania naukowe, wyjątkowo skuteczne i wysoce wydajne antyoksydanty, które wchodzą w skład nowej linii od NIVEA, niwelują działanie wolnych rodników i pozytywnie oddziałują na skórę. URBAN SKIN DETOX wyróżnia pH, zbliżonym do naturalnego, które pomaga przywrócić równowagę fizjologiczną skóry. Cała lina składa się z 4 produktów, które postaram się Wam przybliżyć w niniejszym artykule. 

Na pierwszy ogień pójdzie PŁYN MICELARNY URBAN SKIN DETOX, który cechuje się formułą 3w1 oraz ekstraktem z zielonej herbaty i alg. Jego zadaniem jest efektywne usuwanie makijażu, łagodne i skuteczne oczyszczenie, które zapewnia skórze matowe wykończenie. Zawarte w płynie micelarnym cząsteczki zwane micelami działają jak magnes, skutecznie usuwając makijaż, zanieczyszczenia i sebum. Płyn został zamknięty w plastikowej butelce o pojemności 400 ml, a jego cena regularna to ok. 17,99 zł.

Czas na moją opinie 

Produkt, z którego w jakiś sposób jestem zadowolona. Płyn ma przyjemny zapach, chodź producent, zalicza ten kosmetyk do produktów bezzapachowych. Szczerze mówią, jestem zaskoczona, ponieważ jest to aromat intensywny i nie da się go nie wyczuć, chyba że mamy katar. Formuła płynu jest bardzo delikatna. Dzienny make up usuwa szybko i nie wymaga mocnego pocierania.  Jeśli chodzi o kosmetyki wodoodporne, to cierpliwość jak najbardziej jest tutaj wskazana. Fajnie usuwa wszelkiego rodzaju pomadki. W rezultacie powinniśmy być zadowoleni. Kosmetyk pozostawia skórę czystą i matową, w związku z tym większość osób nie ma do niego zastrzeżeń. Ja porównując go z innymi płynami micelarnymi, oceniam go dość przeciętnie. Niby dobry, ale czegoś mi w nim brakuję.  Chodź moja skóra zdaje się dobrze oczyszczona, tak moje wewnętrzne odczucia są zupełnie inne. Mimo iż nie zauważyłam, alby skóra była po nim przesuszona lub ściągnięta, zawsze myję buzię jeszcze żelem, by poczuć się komfortowo. 

 

Czas na 1-MINUTOWĄ MASECZKĘ URBAN SKIN DETOX z białą glinką i ekstraktem z magnolii. Maseczka ma za zadanie oczyścić skórę z toksyn, zredukować stres i złuszczyć martwy naskórek. Dzięki zawartości delikatnych drobinek peelingujących zmniejsza widoczność zaskórników, udoskonala cerę i wspiera jej naturalny wygląd. Zamknięta została w plastikowej tubce o poj. 75 ml, a jej cena regularna to ok. 16,99 zł.

Moja ocena

Podczas pierwszej aplikacji odczuwałam lekkie szczypanie na twarzy. Myślę, że problem tkwił w tym, że nałożyłam jej zdecydowanie za dużo. Wystarczy cienka warstwa. Konsystencja maseczki jest dość gęsta, kremowa z drobinkami peelingującymi. Bardzo przypadła mi do gustu, tak samo, jak jej zapach. Bardzo świeży, przyjemny i nie przesadnie intensywny. Niestety alkohol wysoko w składzie nie świadczy zbyt dobrze o tym produkcie. Cerę wrażliwą może podrażnić. Aplikacja przebiega u mnie wedle zaleceń producenta, czyli nakładam ją na 1 min, po czym zmywam, przy okazji robiąc masaż twarzy. Drobinki delikatnie ścierają naskórek, nie podrażniając przy tym skóry. Buzia po aplikacji jest bardzo dobrze oczyszczona, miękka i aksamitna w dotyku. Zachwyciło mnie bardzo dokładnie oczyszczenie porów. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się takiego dobrego efektu.

 

Poranną pielęgnację zakończymy KREMEM ESSENTIALIS URBAN SKIN OCHRONA +48H BOOSTER NAWILŻENIA, który zapewnia dodatkową ochronę antyoksydacyjną i wzmacnia system ochronny skóry. Pomaga uchronić cerę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych, zanieczyszczeniem powietrza i szkodliwym działaniem promieni słonecznych, dzięki ochronie UVA/UVB SPF 20. Dodatkowo zapewni skórze 48-godzinne nawilżenie. Słoiczek o pojemności 50 ml, który zapakowany został w kartonik. Cena regularna kremu to ok. 17,69 zł.

Jak się u mnie sprawdza?

Krem ma lekką żelową konsystencję, która dość szybko się wchłania. Niestety jego formuła pozostawia na skórze nieprzyjemny, lepki filtr. Mamy wrażenie, że wszystkie zanieczyszczenia zaraz przykleją nam się do buzi, a przecież to kosmetyk oczyszczający. Gdy chciałam, nałożyć makijaż zauważyłam, że krem roluje mi się na skórze, dlatego nie wpasuję się on w moją poranną pielęgnację. Szukam raczej kosmetyków, pod które mogę wykonać makijaż. Dużym rozczarowaniem jest dla mnie zapach tego produktu. Mocno wyczuwalny aromat alkoholu to nie najlepszy pomysł. Zwłaszcza że marka NIVEA ma piękną kultową nutę zapachową, która z powodzeniem mogła zostać wykorzystana ponownie. Krem absolutnie nie przypadł mi do gustu.

 

Na noc NIVEA proponuje żel-krem z kwasem hialuronowym, antyoksydantami i ekstraktem z bio zielonej herbaty o wdzięcznej nazwie URBAN SKIN DETOKS +48H BOOSTER NAWILŻENIA. Jego zadaniem jest regeneracja cery podczas snu, oczyszczenie skóry z toksyn, naturalne wzmocnienie i antyoksydacja. Lekka formuła i orzeźwiający zapach mają sprawić, że poczujemy wspaniałe odświeżenie. Opakowanie 50 ml. Cena ok. 17,69 zł.

Co o nim myślę?

Krem na noc różni się nieco konsystencją, w tym przypadku jest ona bardziej odżywcza, ale w dalszym ciągu lekka. Kosmetyk dobrze się wchłania i w odróżnieniu od kremu na dzień nie ma tak lepkiego filtru. Niestety również się roluje. Zapach zdecydowanie jest o wiele bardziej przyjemny, alkohol jest prawie niewyczuwalny. Krem nadaje skórze matowe wykończenie, buzia jest gładka i miękka w dotyku. Zdecydowanie przypadł mi o wiele bardziej do gustu niż wersja na dzień. Zaczęłam go używać częściej, ale po pewnym czasie zaczął mnie zapychać i odstawiłam go na półkę.

Przyznam szczerze, że osobiście miałam co do tej linii duże oczekiwania i z tego, co mi wiadomo nie tylko ja jedna. Niestety kosmetyki URBAN SKIN DETOX okazały się bardzo przeciętną serią i nie zachwyciły przyjaciółek Nivea. Mam dużą pewność i przekonanie, że nie zdecyduje się ponownie na ich zakup. Mam również duże obawy czy wykorzystam te produkty do końca. Płyn do demakijażu zdecydowanie tak, maseczkę również, ale kremy stoją mi na półce od dłuższego czasu nieruszane. 

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *